Lato rozczytane

Domowe lato powoli się toczy. Już sierpień. Upał dobija nawet najbardziej odporne jednostki (czytaj: mnie). Moim najlepszym przyjacielem jest wiatrak pokojowy. Przyjemnie chłodzi. Korzystamy też z basenu. Jemy (właściwie to dzieci tylko) za dużo lodów. Ale chyba przede wszystkim i ponad wszystko: leniuchujemy! Mamy taką fajną, letnią rutynę: świeże bułeczki z rana, czytanie, rysowanie, kawka, wspaniały obiad, wszystko zdrowe, świeże, pachnące i pyszne. Kąpiele w basenie. Odpoczynek. Dzieci dużo czytają. Dziewczyny zupełnie oszalały na punkcie Harrego Pottera (Emi po raz kolejny, Ninka pierwszy raz) – czytają wszystko, oczywiście w oryginale. Romek przeczytał w te wakacje swoją pierwszą, prawdziwą książkę (Korczaka „Król Maciuś Pierwszy”), a teraz nałogowo czyta wszystkie komiksy „Tytus, Romek i A’Tomek”. Jestem taka szczęśliwa z powodu tego szaleństwa lekturowego w domu! To jedna z najważniejszych rzeczy w życiu: DUŻO CZYTAĆ! Będą z nich mądrzy, dobrzy ludzie. Jeśli tylko będą czytać, to jestem spokojna o nich.
Postanowiłam, że sierpień przeżyję w szczęściu – chcę naładować baterie na kilka miesięcy na przód. Koncentruję się na sprawach dobrych, pozytywnych aspektach życia, staram się być tu i teraz. I ogólnie: mieć w nosie wszystkie troski, problemy, zgryzoty codzienne.