Niedługo wyjazd

W tym roku wakacje mamy niezorganizowane zawczasu, wyszła nam opcja tzw. last minute. Dziś rano rezerwowaliśmy, w sobotę wyjeżdżamy. Nie jest to mój sposób na wyjazdy. Mam wrażenie, że za dużo w tym przypadku kompromisów, że coś mnie ominęło, że nie do końca jadę tam, gdzie chciałam. Jednym słowem: że mogło być lepiej. To trochę takie uczucie, gdy wchodzisz do sklepu i na półce masz trzy ostatnie bułki i musisz je kupić, bo innego pieczywa brak.
Ale do konkretów. Jedziemy na 10 dni do Chorwacji, na północ kraju.
Rozważaliśmy w tym roku Hiszpanię, potem Bułgarię, więc ta Chorwacja to taka „biedna” opcja przy tamtejszych lokalizacjach. Ale zabraliśmy się za późno i last minute zostały tylko drogie domy i apartamenty, na które nas nie stać.
W sierpniu planujemy wyjazd na Mazury na łódki. Grześ w zeszłym roku zrobił patent żeglarski, więc możemy wynająć łódkę na tydzień i poodkrywać piękne jeziora polskie. Byliśmy już nad Bagrami „spróbować” wspólnego żeglowania z dziećmi. Wydało mi się to tak banalnie proste! Zupełnie nie rozumiem, jak można z tego robić taką „filozofię”?!