Homo sapies się adaptuje

Zadziałała cecha ludzka, dzięki której opanowaliśmy cały świat. Adaptacja. Przestałam czuć smród śmieci. Po kilku dniach przyzwyczaiłam się i nie czuję tego zapachu, który wcześniej był tak dokuczliwy. Jeśli chodzi o śmieci, to też przestałam na nie zwracać uwagę… Taaak, wielka jest siła w przyzwyczajeniu.
Wczoraj byliśmy w miejscowości Ksamil. Plaża reklamowana wszędzie jako raj na ziemi rajem nie jest (z pewnością nie było w nim tylu ludzi), natomiast warto było pojechać te 15 km i zobaczyć przepiękną, turkusową wodę. Nigdy w życiu nie miałam okazji podziwiać tak pięknego koloru morza. Wpatruję się w zdjęcia i nie mogę oderwać oczu od tej barwy – marzę o obrazach w tej tonacji, o biżuterii z takimi kamieniami (dobra, wiem, że to będą szmaragdy, na które mnie nie stać, ale pomarzyć zawsze można) i na 100% uszyję sobie coś turkusowego po powrocie do domu.
Dziś znów się relaksowaliśmy. Rety, jak to brzmi! Wakacje i relaks. I odpoczynek. Czy to byłoby możliwe jeszcze pare lat temu? O wakacjach z dziećmi zawsze mówiłam angielskim aforyzmem: the same job, different location. Chyba muszę zmienić repertuar złotych myśli, bo tamto już nieaktualne. Do tego też się już zaadoptowałam. Klasyczny homo sapiens.

A dziś tutaj:

 Państwo nie wiecie, ale ja właśnie pozuję przy plażowej kopalni muszelek: