Wakacje

Końcówka roku szkolnego nigdy nie odpuszcza i zawsze jest bieganiny dużo, właściwie bezcelowej, bo wszystko najważniejsze, co miało się załatwić i tak już pozałatwiane jest. Tak więc dobrnęliśmy do wakacji, tuż przed goszcząc u nas Johna, który się w tym roku trochę, że tak powiem wprost, wprosił w gościnę do nas.
Romek był z klubem sam (bez rodziców) na swojej pierwszej wycieczce. Pojechali do Warszawy, od rana zwiedzali, zaliczyli chyba wszystkie możliwe środku transportu publicznego, a po czym wieczorem poszli przegrać mecz i wrócili pociągiem do domu przed północą. Romek odpoczywał dobę. Ale podobało mu się i to najważniejsze.
Kupiliśmy sobie (ja i Grześ) rolki na wakacje. Myślałam, że jeździ się tak jak na łyżwach, ale nie do końca tak jest – hamowanie (w moim rozumieniu tego słowa, czyli hamowanie w miejscu) właściwie nie istnieje. No i konieczne są ochraniacze! Dla mnie chyba najważniejsze na dłonie, bo można połamać nadgarstki. Uczymy się na Wiosennej, żeby na wakacjach jako tako się poruszać całą rodziną, albo prawie całą, bo Roman strzelił strasznego focha na te rolki i jeździć nie chce… Kurcze, jakbym mu zdjęcie Lewandowskiego na rolkach znalazła, to by się pewnie przełamał, Grześ nawet mówi, żeby w photoshopie głowę Lewego do rolkarza przyczepić i Romek nabierze chęci na ten sport od razu…
Spontanicznie wypadł w tym tygodniu dwudniowy wyjazd dzieci (straszaków) do babci. Wydaje mi się, że im się podobało, babci chyba też, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że chyba są to spotkania męczące dla obu stron. Dla dzieci to tyle emocji i nowości, dla babci niespotykana ilość pracy. Mam nadzieję, że satysfakcji również.
Pewnie będzie to ostatni przedwyjazdowy wpis tutaj. W czwartek ruszamy, a do tego czasu pakowanie, kompletowanie ekwipunku, dokupywanie brakującego sprzętu. Czekam jeszcze na 4 książki (oby doszły!), odbieramy paszport Ninki i w drogę. Zapowiadają się piękne wakacje. 3 tygodnie nad morzem śródziemnym, co tydzień w innym kraju.
Trochę sukienek szyję ostatnio, zdjęcia są gdzieś na dole posta. Zrobiłam też kilka misek na zajęciach z gliny.
A i chyba nie pisałam wcześniej, że dziewczynki dostały świadectwo z czerwonym paskiem. Romek też by miał takie, ale dopiero od 4 klasy dają te paski. W każdym razie też pięknie się uczy i super zaliczył pierwszą klasę. A Emilka dostała jako jedyna w szkole stypendium naukowe. Bardzo się cieszymy z ich sukcesów. Ciężko pracowały (chyba?!), więc odpoczynek i laba im się należy.