Karwia

Basen w ogrodzie i polskie truskawki z targu, to znak, że lato już nadeszło. A lato, to zawsze szczęście było – od moich najmłodszych lat po dzień dzisiejszy, gdy to moje dzieci przeżywają (mam nadzieję!) ten wspaniały czas beztroski, zabawy, nieodpowiedzialności i wolności. Wiem, że oczywiście wszystkie powyższe określenia są lekko na wyrost, bo nigdy się tak do końca beztroski, czy wolności nie doświadcza, ale w dzieciństwie jest chyba do tego najbliżej. I mam nadzieję, że cała czwórka cieszy się tym czasem, tak jak ja w dzieciństwie robiłam.
Emilka i Ninka są nad morzem, po raz pierwszy nad Bałtykiem. Pierwszy raz pojechały na wyjazd szkolny. Mimo że mają komórki rozmawiamy niewiele – to znak, że jest im tam bardzo dobrze. Dostałam tylko kilka smsów, że jest super, że był spacer na plaży, że wróciły całe w piasku, że kupiły sobie lody na deptaku, że kibicowały polskiej drużynie. W domu cicho bez nich. Brakuje ich. Romek popłakiwał przez pierwsze dni, że tęskni. Ignaś pyta co rano kiedy dziewczyny wrócą do domu… No tak, na co dzień są sprzeczki, zatargi itp. a jak zabraknie kogoś to płacz.