Mroźno, śnieżnie, przytulnie


Nastała prawdziwa zima. Dzieci się cieszą. Wyjście na ogródek ma charakter doznania ekstremalnego – minusowe temperatury są nowością dla wszystkich. Jutro pierwsze w tym sezonie narty, przygotowanie przed feriami w Alpach. Czekam na wyjazd, choć się nie oszukuję, że wypocznę. Pamiętna doświadczeń sprzed roku oraz wszystkich innych wyjazdów rodzinnych, zbieram siły do roboty fizycznej, jem witaminy, wysypiam się i biegam częściej, bo spodziewam się wysiłku fizycznego i zmęczenia. Ale wiem też, że oderwanie się od rutyny, od domu i rzeczywistości zawsze odświeża umysł. Nabieram dystansu i wracam z nowymi pomysłami na wszystko właściwie.
Jutro wolne, znów. Cieszę się, bo nie musimy nigdzie się z domu ruszać, a ja mam mnóstwo wspaniałych rzeczy do robienia. W szafie kilka tkanin czeka na szycie, na sztaludze rozłożyłam blejtram, który również się do mnie zachęcająco uśmiecha. Rodzinie obiecałam zrobić domową sałatkę warzywną. Jak okoliczności będą sprzyjające, to dzieci dadzą popracować, a może nawet pomogą w krojeniu sałatki. Dla Ignasia asystowanie w kuchni jest jedną z lepszych „zabaw” – dziś przygotowaliśmy pyszne pierniczki na kolację. Zniknęły zanim zdążyłam je sfotografować.
I to tyle z naszego spokojnego zakątka i spokojnego życia na dziś.