?wi?teczne stroje

Dzieci na co dzie? musz? nosi? „szkolne” kolory – szary, czarny, granatowy oraz inne ciemne odcienie. Skutkuje to mi?dzy innymi tym, ?e wygl?daj? jako? tak powa?nie, smutno. Szczególnie teraz, w zimie, gdy ka?dy ma twarz przem?czon?, oczy podkr??one…
Zamarzy?o mi si? zobaczy? moje dziewczyny w kolorach, b?yszcz?ce, ol?niewaj?ce. I zobaczy? je w spódnicach. Tak na weso?o, troch? inaczej, od?wi?tnie, w sam raz bo?onarodzeniowo. Kupi?am kilka metrów materia?u, po?wi?ci?am dwa wieczory i oto efekt. B?yszcz?ce spódnice na podszewce dla nich i dla mnie, do tego bawe?niane bluzeczki z tukanem, a dla mnie czarna koszulka z tiulow? wstawk?.

Dla ch?opaków te? co? uszy?am, spodnie w wymarzonym wzorze „wojskowym”:

Troch? ?a?uj?, ?e tak ma?o tego materia?u kupi?am, bo te? mam chrapk? na sukienk?, koszulk?, getry, albo chocia? spódnic? w te ciapki.

Od jutra ferie, przypuszczam, ?e czasu b?d? mie? jak na lekarstwo.

Przed?wi?teczna gonitwa nie dla mnie

Przed ?wi?tami staram si? wypocz??. W przedwigilijnym tygodniu umówi?am si? do fryzjera i do dentysty. Pewnie kupi? sobie jaki? ciuch na wyj?cie do rodziny, cz??ciej na?o?? maseczk? na twarz i paznokcie pomaluj?. Nie haruj?. Mam w nosie. Teraz w?a?nie wi?cej czasu sp?dzam z dzie?mi na zabawach. Pieczemy pierniczki i babeczki, dekorujemy je i zaraz zjadamy.
Dzi? byli?my na kolejnych warsztatach dla dzieci, organizowanych tym razem przez Muzeum Narodowe. By? „mini- wyk?ad” o ?wi?tach wys?uchany w towarzystwie pi?tnastowiecznych ikon, by?y zaj?cia plastyczne w piwnicach pa?acu biskupa Cio?ka.
Potem przeszli?my si? po Rynku, wst?pili?my na pizz?. A w domu ogl?dn?li?my „Opowie?? wigilijn?”.
Od wielu lat obserwuj? p?d ?wi?teczny. Nic w tym odkrywczego i niezwyk?ego. Inni pewnie te? obserwuj?. Ale ja stanowczo odmawiam brania udzia?u w tej b?azenadzie. Pe?ne sklepy ludzi, zdenerwowanie, kolejki, przepychanki, klaksony, no s?owem wszystko czego nie cierpi? i unikam w ?yciu.
Robi? teraz na odwrót: zwalniam, lenie si?, kontempluj?, staj? i my?l?, wspominam, planuj?, marz?. Robi? to wszystko, ?eby nie zwariowa?, ?eby nie poddawa? si?, ?eby kto? (chyba spo?ecze?stwo mam na my?li) nie dyktowa? mi co mam teraz robi?. Wycofuj? si? z tego p?du szczurzego. Nie zawsze tak by?o oczywi?cie, dojrza?am do tego, odwagi z biegiem lat nabra?am, poczu?am, ?e ?wi?towanie polegaj?ce na harowaniu i konsumpcyjnym szale nie podoba mi si?. Bez 100 potraw na wigilijnym stole da si? ?y?, karp nikomu nie smakuje, brudnych okien nie wida? po ciemku, prezenty nie s?u?? zaspokajaniu ukrytych, wielkich marze?. Najwa?niejsza jest atmosfera, która tworzy wypocz?ta i zrelaksowana rodzina. I o to teraz dbam najbardziej.

?adnego jo-jo

Wczoraj ogarn??am dom, dzi? Igna? poszed? ju? do przedszkola, mam wi?c chwilk? czasu na pisanie. Nie maluj?, nie pracuj?, zajm? si? wi?c troch? tym miejscem.
Mia?am ju? o tym napisa? dawno, ale dopiero teraz si?gam po ten temat, bo ko?cówka roku sprzyja podsumowaniom. A dla mnie takim podsumowaniem s? cele, które uda?o mi si? osi?gn?? w 2016. Nale?y do nich niew?tpliwie rozprawienie si? z wieloletni? nadwag?. Nie wiem nawet ilu letni?, bo gdzie? tak po drodze ?yciowej zbiera?y si? te dodatkowe kilogramy. Po ka?dej ci??y, po ka?dym okresie karmienia piersi?, po tych latach koncentracji na dzieciach i macierzy?stwie. Aby dobrze wype?nia? swoje obowi?zki i by? zupe?nie dyspozycyjn? musia?am zapomnie? o sobie. Tak jak wiele mam. Ci??ko jest si? koncentrowa? na swoim wygl?dzie i równocze?nie harowa? jak przys?owiowy wó? przez ca?? dob?. Z czego? trzeba zrezygnowa?. Naj?atwiej z siebie. Wi?c gdzie? tam w tych latach zacz??am podjada? s?odkie, kaloryczne, ci??kostrawne i energetyczne przek?ski. Dorobi?am si? 10 kg. I nawet do nich przywyk?am. Tylko, ?e zawsze czu?am za?enowanie, gdy wk?ada?am strój k?pielowy, gdy opala?am si? nad wod?, gdy zak?ada?am obcis?? sukienk?, gdy na zdj?ciach widzia?am w?asn?, pulchn? figur?, ale te? i twarz ze zmienionymi rysami. Znikn??y gdzie? ostre, wyraziste detale, oczy zatopi?y si? i optycznie zmala?y i czu?am si? staro. Dok?adnie w pierwszy dzie? wakacji postanowi?am, ?e to zmieniam. Przyklei?am do ?ciany swoje stare zdj?cie w bikini z podró?y po?lubnej (jako motywacj?) oraz kartk? z jasno okre?lonym celem: Dorotka, cel 60kg. Pod spodem by?a tabelka, w której wypisywa?am codziennie rano swoj? wag?. Zmieni?am jad?ospis. Odstawi?am ca?kowicie cukier. Nie tylko s?odycze, s?odzone napoje, ale równie? soki owocowe. Odstawi?am sól. Odstawi?am wszystkie przek?ski s?one i w?glowodanowe (paluszki, ciasteczka, czipsy). Odstawi?am t?uszcz, poza jednym: olejem kokosowym, a potem doda?am oliwk? z oliwek z pierwszego t?oczenia. Odstawi?am wszystkie w?dliny. Odstawi?am sma?one. Odstawi?am mi?so, zast?puj?c je rybami. Zmniejszy?am ilo?? pieczywa do po?ówki bu?ki na ?niadanie. Co wi?c jad?am? Warzywa ?wie?e, mnóstwo sezonowych owoców (truskawki, maliny, jagody, czere?nie). Jad?am jak najwi?cej ?wie?ych, nieprzetworzonych produktów. Jad?am nabia?, ale tylko mleko, sery bia?e, czasem ?ó?ty, kefiry i jogurty naturalne. Jad?am orzechy i pestki. Du?o jajek i awokado. Pi?am wod?, herbat?, kaw? z mlekiem i col? zero, co by?o chyba jedynym ?wi?stwem w ca?ym jad?ospisie. No i ograniczy?am te? ilo?? zjadanych posi?ków. Po prostu ?cina?am swój talerz o 1/3 zawarto?ci. Do?o?y?am te? do tego codzienny trening. Bieg 6 km wieczorem, a potem oko?o 20, 30 minut ?wicze?. Ró?nych ?wicze? – troch? jogi, troch? rozci?gania, troch? interwa?ów, brzuszki.
Oczekiwany efekt przyszed? po wakacjach. Wa?y?am wymarzone 60 kg. Sama nie wiem co napisa?, czy by?o ?atwo, czy nie… Chyba nie koncentrowa?am si? a? tak bardzo na wysi?ku, nie fokusowa?am swojej uwagi na ocenie, czy dobrze mi z tymi ograniczeniami, czy nie, tylko ?y?am wed?ug tego planu. Chyba sprawia?o mi to rado??, bo jednak codzienne wa?enie i widoczne efekty s? mocnym kopem motywacyjnym. Wa?? 60 kg. Nie mia?am efektu jo-jo, którego tak bardzo si? ba?am. Nie wróci?am te? do starego sposobu od?ywiania, nadal nie jem cukru, nadal unikam ?mieci na talerzu. Ale nie jest te? tak, ?e nie zjem deseru od czasu do czasu, ?e musz? odmawia? sobie lodów, p?czków, frytek. ALE: wszystko to jem od czasu do czasu. Z umiarem. Z namys?em. Z rozs?dkiem. My?l?, ?e skurczy? mi si? ?o??dek, bo porcje zmniejszone o 1/3 s? dla mnie wystarczaj?ce. No i zmniejszy?am ilo?? treningów. Biegam 2 razy w tygodniu. A ostatnio, gdy ?nieg i mróz to nawet jeszcze rzadziej. Przeszkadza mi te? koszmarny smród z kominów – ludzie ogrzewaj? swoje domy ?mieciami, plastikiem, chemi? i wieczorami wisi nad nasz? wsi? smog.
Powoli wymieni?am ca?? garderob?. ?adne spodnie i spódnice nie pasowa?y na mnie. Majtki, staniki -wszystko to wisia?o na mnie. Nawet podkoszulki by?y obwis?e. Nosz? teraz rozmiar 38, czasem 40 w zale?no?ci od rozmiarówki. Jestem cz?sto S-k?.
Do tego ca?ego planu przy??czy? si? te? Grze?. Schud? równie? 10 kg. Tym samym sposobem. Dobrze nam wychodz? ró?ne rzeczy razem. Chyba jest ?atwiej we dwójk? motywowa? si?, gdy ci??ko si? zebra? do biegania, lub gdy dzieci zajadaj? si? twoimi ulubionymi lodami, a ty wiesz, ?e nie mo?esz si? z?ama?.
Szuka?am zdj?cia z ca?o?ciowym efektem „po”, ale nie mam. Musz? chyba zadba? bardziej o to, ?eby ustawia? si? po drugiej stronie aparatu, bo tych moich fotek jest ma?o. W ka?dym razie wrzucam to, co znalaz?am: selfie z treningu rowerowego.

Ciemno??

Dzi? by? chyba najciemniejszy dzie? tego roku. Od obiadu ?wiecili?my w domu ?wiat?o, nad nami wisia?y stalowe chmury, potem si? och?odzi?o i zacz?? pada? lekki ?nieg. Mia?am wielkie plany na pocz?tek tygodnia, na pierwszych kilka dni, ale ju? w nocy zrozumia?am, ?e planowa? to ja sobie mog?, a ?ycie jest ?yciem i czasem wyznacza inny rozk?ad dnia. Noc fatalna, jak przy niemowlaku. Po godzinie snu pobudka na 2 godziny, potem od 2 w nocy do 6 sen przerywany 4 razy przez Igna?ka. Kaszla?, gor?czkowa?, co? go bola?o, w?azi? mi na g?ow?, przytula? si?, odkrywa?, charka?, chrz?ka?, post?kiwa?, chcia? pi?, ?ci?ga? koszul?, potem spodnie. No i zaraz budzik: dzieciaki do szko?y trzeba wyprawi?. On zosta? w ?ó?ku i spa? do 10tej. Obudzi? si? z gor?czk?. Wi?c mia?am dzie? taki jak i noc. Jedno mi w g?owie ko?ata?o: niech to si? ju? sko?czy, niech nastanie noc i b?d? mog?a odespa?.
M?ody zostaje w domu jutro te?. A? do zupe?nego wyzdrowienia.
No i chyba sprzeda? si? jeden obraz z wystawy. Dosta?am dzi? zapytanie, czy jest dost?pny i czy dam zni?k?. Da?am 10%. Ale w g??bi duszy czuj?, ?e nie powinnam. Jako? mnie to denerwuje, ?e ludzie w sklepach na iPhony nie prosz? o zni?k?, a ode mnie tak. Mam poczucie, ?e te obrazy sprzedaj? ju? w?a?ciwie po kosztach. ?ebym nie by?a tak niezadowolona nast?pnym razem musz? da? cen? troche wyzsza, by by? jeszcze margines na targowanie. 
Cz?owiek si? na b??dach uczy.

Pocz?tek grudnia

Dosta?am od organizatorów wystawy maila nast?puj?cej tre?ci:

„Dzie? dobry,

wystawa wisi od poniedzia?ku i wzbudza du?e zainteresowanie. Ju? w trakcie wieszania podchodzi?y do mnie osoby zainteresowane kto jest autorem prezentowanych dzie?. 
Prosz? powiedzie? – czy Pani sprzedaje swoje prace? Je?eli tak, to w jakich s? cenach? 

Pozdrawiam”


Grzesiek zabra? moje 4 morza, oleje ma?e do Sheffield. Twierdzi, ?e rozesz?y si? jak ?wie?e bu?eczki. W?a?cicielka galerii powiesi je w witrynie by przyci?ga?y klientów do ?rodka. Pono? by?a zachwycona pracami.
Te dwie informacje, które dotar?y do mnie w ci?gu kilku ostatnich dni dodaj? mi skrzyde?. No i jeszcze kilka lajków z fejsa te? mnie cieszy, b?d? szczera. Jestem przyzwyczajona do pracy bez gratyfikacji, mam bardzo wysoki poziom samomotywacji i si?? odnajduj? po prostu w ch?ci zrobienia czego?. Tego typu dodatkowe zach?ty by co? kontynuowa? s? dla mnie nowo?ci? i przyjmuj? je ze zdziwieniem. I tu nawet nie chodzi o nisk? samoocen?. Bo to, co maluj? umiem doceni?, wiem kiedy co? jest niez?e, a kiedy gorsze, nie potrzebuj?, ?eby kto? z zewn?trz mówi? mi JAKI JEGO ZDANIEM jest mój obraz, bo ja sama najlepiej to wiem. I je?li b?d? potrzebowa? cudzej opinii to o ni? poprosz?. Tak wi?c nieprzyzwyczajona jestem do takich sytuacji jak te, które przytaczam powy?ej i ze zdziwieniem zauwa?am, ?e pochwa?y ciesz?. Tak, to bardzo mi?e, gdy poza autorem kto? z zewn?trz te? docenia prac?.
Morza morzami, ale teraz pracuj? nad dwoma, nie, w?a?ciwie to nad trzema zagadnieniami naraz. Po pierwsze, ko?cz? serie obrazów wspó?czesnych, namalowanych troch? bardziej po mojemu. Jest ich obecnie 11, a ma by? 20.
Po drugie, przygotowuj? wystaw? fotografii.
Po trzecie, tworz? w?asn? stron? internetow?.
Przy tych trzech zagadnieniach pracy jest tyle, ?e w?a?ciwie doba powinna trwa? 48 godzin. No i w wersji idealnej przedszkole i szko?a powinny równie? trwa? 2x d?u?ej.
Dzi? byli?my na zaj?ciach plastycznych dla rodzin, w muzeum etnograficznym. Robili?my ozdoby ?wi?teczne w tradycyjnym stylu: by?y papierowe i bibu?owe zabawki choinkowe, by?y ?a?cuchy z ró?nego rodzaju fasoli, bibu?y i s?omy oraz tzw. ?wiaty zrobione z op?atków. Najbardziej przypad?y do gustu dzieciom zabawki choinkowe robione w?a?nie z op?atków, bo resztki powsta?e przy pracy mo?na by?o po prostu zje??. Poni?sze zdj?cie ilustruje taki recycling:

Igna? prezentuje w?asny ?a?cuch.

 Dziewczyny:

By?a z nami babcia Danusia:

A tu zdj?cie z sobotniej zabawy. Wieczorem zrobili?my mnóstwo kartek ?wi?tecznych. S? takie troch? „nietypowe”…

 Moja sobotnia zdobycz. Botki na obcasie. Boskie! Dzi? testowa?am wygod? i jak na buty na obcasie, w skali 10 punktowej pi?kna dziesi?tka! A jak noga w nich wygl?da! Ukochane od dzi? do odwo?ania.

A tu ju? printy, które polecia?y na Wyspy Brytyjskie:

Po drodze w grudniowym oczekiwaniu na ?wi?ta by? te? u nas Miko?aj. Emi dosta?a wymarzone to:

 Nina natomiast czaszk?:

Oj, b?dzie si? dzia?o teraz w horrorach nagrywanych przez dziewczyny. Ju? si? boj? kolejnej serii.

Nowy pocz?tek

Od kilku dni wydaje mi si?, ?e dzie? trwa chwil?. U?wiadamiam to sobie k?ad?c si? do ?ó?ka, przykrywaj?c ko?dr? my?l?: ju?? jak to ju?? przecie? przed chwilk? k?ad?am si? spa?… kiedy min??a doba?
?yj? za szybko. Od zadania do zadania. A ?e jest ich wiele, wi?c chwil na spokojn? refleksj? mniej. Godzinki na napisanie bloga ci?gle brakuje. Nie ma te? czasu zrobi? dzieciom zdj?? porz?dnych, tylko te byle jakie komórk? w biegu strzelane.
Takiej przerwy jak ta na blogu nie by?o nigdy. M?? mnie usprawiedliwia, mówi, mia?a? co innego na g?owie, nie da si? wszystkiego naraz. Racja.
Ale te? jest we mnie wielka ch?? powrotu do dobrych, starych zwyczajów, do pisania, dokumentowania i zastanawiania si? nad wszystkim w?a?nie tu. To b?dzie nowy pocz?tek.
?eby nie by? go?os?own? u góry zamieszczam zdj?cia tego, czym zajmowa?am si? przez ostatni czas. Jest to seria obrazów olejnych pod tytu?em „Morze”. Wszystkie b?d? do obejrzenia od poniedzia?ku na wystawie w Domu Kultury Podgórze w Krakowie przez miesi?c.