Wielkanoc

Leżę w łóżku z grypą straszną. Nie chorowałam tak od kilku lat, ostatnio w Anglii. Choroba po prostu zwaliła mnie z nóg – wyjście do toalety jest sporym wyzwaniem, zejście na dół po herbatę niemożliwością. Dreszcze, gorączka i ciągłe zmiany przepoconych ubrań. Wszystkim obecnie zajmuje się Grześ. Dzielnie daje radę. Właśnie zabrał dzieci do babci Danusi. A od przyszłego tygodnia już wiosna – w czwartek nawet 20 stopni. No i słońca będzie więcej. Mam nadzieję wyzdrowieć do tego czasu, bo chorowanie przy naszych warunkach życiowych jest ledwo możliwe – brakuje rąk do pracy przy dzieciach i domu, gdy jedno leży jak kłoda w łóżku.