Nowe panie

„Brigitte”, akryl na płótnie, 70X50cm
„Kate”, akryl na płótnie, 80X100 cm

Noce są koszmarne. Dziś spałam tylko od 2 do 7. Cały czas leciał mi katar i kaszlałam. Kurcze, takiej grypy nie miałam nigdy. Teraz funkcjonuję, bo Grzesiek kupił mi jakiś dobry lek na gorączkę i ból.
Za oknami pięknie, a ja jakbym przez mgłę to wszystko widziała…
Chłopców wysłaliśmy dziś aż do 15tej do przedszkola, bo nie chcę, żeby w tych zarazkach tutaj siedzieli. Nie miałby się też kto nimi zająć, bo G pracuje, a ja sama wymagam opieki. Życie rodzica bywa trudne. Jak dobrze, że chociaż tak rzadko choruję.

Wielkanoc

Leżę w łóżku z grypą straszną. Nie chorowałam tak od kilku lat, ostatnio w Anglii. Choroba po prostu zwaliła mnie z nóg – wyjście do toalety jest sporym wyzwaniem, zejście na dół po herbatę niemożliwością. Dreszcze, gorączka i ciągłe zmiany przepoconych ubrań. Wszystkim obecnie zajmuje się Grześ. Dzielnie daje radę. Właśnie zabrał dzieci do babci Danusi. A od przyszłego tygodnia już wiosna – w czwartek nawet 20 stopni. No i słońca będzie więcej. Mam nadzieję wyzdrowieć do tego czasu, bo chorowanie przy naszych warunkach życiowych jest ledwo możliwe – brakuje rąk do pracy przy dzieciach i domu, gdy jedno leży jak kłoda w łóżku.