Weekend

Roztopy na całego. Ignacy choruje też na całego – jutro i pojutrze zostaje w domu. Szkoda, że go infekcja tak szybko dołapała, myślałam, że dłużej będzie się zdrowo trzymał. No nic nie poradzi człowiek, początki w przedszkolu tak wyglądają, zanim się dziecko uodporni musi trochę pochować. Każde ze starszej trójki dzieci to przechodziło.
Reszta dzieci zdrowa. Zapowiada się tydzień wycieczkowy – jutro Emi jedzie do muzeum archeologicznego, w piątek Nina  do Katowic do fabryki danonków (których nota bene nie lubi).
Mnie czeka dziś noc-koszmar. Ignacy będzie się budzić co chwile… brrrrr

To zdjęcie jest sprzed chwili – ostatnio czytamy dzieciom na dobranoc komiksy Tytus, Romek i Atomek.
Patrzę na nich tak razem i myślę, że mój mąż jest wspaniałym tatą. Ma dla nich czas, zainteresowanie, uwagę – nie zasłania się pracą, zarabianiem, obowiązkami. Dzieci są priorytetem.