Nowe płótna

Mam 2 nowe obrazy, pierwszy to portret Amy Winehouse 3d – częściowy kolaż, włosy doczepiane z włóczki oraz kokarda też materiałowa. Fajny, lubię go.
Drugi to moja pierwsza abstrakcja i pierwszy tak wielki obraz  – metr na półtora! Też z elementami kolaż – sukienka oraz włosy są 3d.

Ojców

Zimna to była wycieczka. Po tygodniowej chorobie Ignasia i siedzeniu w domu nareszcie wyszliśmy całą rodziną. Najpierw dzieci narzekały, że nie chcą iść do głupiego lasu, a jak trzeba było wracać do domu, to nie chciały… Tak im się spodobało w Ojcowie.
Dzisiaj zaczęłam się uczyć hiszpańskiego! Podoba mi się. Wydaje się być prosty. No i jest to mój 3 język, więc cały proces uczenia się jest zupełnie inny.  Do nauki wciągnęła się cała rodzina – słówek uczą się wszyscy.

Weekend

Roztopy na całego. Ignacy choruje też na całego – jutro i pojutrze zostaje w domu. Szkoda, że go infekcja tak szybko dołapała, myślałam, że dłużej będzie się zdrowo trzymał. No nic nie poradzi człowiek, początki w przedszkolu tak wyglądają, zanim się dziecko uodporni musi trochę pochować. Każde ze starszej trójki dzieci to przechodziło.
Reszta dzieci zdrowa. Zapowiada się tydzień wycieczkowy – jutro Emi jedzie do muzeum archeologicznego, w piątek Nina  do Katowic do fabryki danonków (których nota bene nie lubi).
Mnie czeka dziś noc-koszmar. Ignacy będzie się budzić co chwile… brrrrr

To zdjęcie jest sprzed chwili – ostatnio czytamy dzieciom na dobranoc komiksy Tytus, Romek i Atomek.
Patrzę na nich tak razem i myślę, że mój mąż jest wspaniałym tatą. Ma dla nich czas, zainteresowanie, uwagę – nie zasłania się pracą, zarabianiem, obowiązkami. Dzieci są priorytetem.

Dzień

Dzień robi się coraz dłuższy. Prawie piąta i jasno za oknami. Jakoś tak dziwnie, za dużo czasu – trochę to dezorientujace. Dwa obrazy namalowałam w tym tygodniu. Inne niż dotychczas. Eksperymentuję.

Długi spacer

W górach, w lesie, w pięknej pogodzie było dziś wspaniale spacerować. Wszyscy się dotleniliśmy, a tych kilka godzin spędzonych na słońcu dodało sił. Niby połowa lutego dopiero, ale ja już czuję wiosnę w kościach. Może dlatego też, że zaczęłam planować wyjazdy wakacyjne. Trochę się namyślę i rezerwuję noclegi. Raz, bo taniej teraz, dwa, bo dobrze mieć już postanowione!