Na jagody

Gdyby nie moja nowa komórka, która ma fajny aparat, to pewnie nie byloby tylu postów na blogu co ostatnio.
Dziś byłam z dziećmi w lesie, na przypadkowych jagodach (bo w planie był raczej spacer z piknikiem).
Potem równie spontaniczny wypad nad rzekę, bo blisko była i szkoda wracać do domu za wcześnie.
Zimny to był tydzień, choć jak już pisałam wcześniej, dla mnie w sam raz. No, ale na kąpiele w górskiej rzece, to raczej było za zimno. Dzieciaki wskoczyły odważnie i zaraz potem wyskoczyły z wody.Nie mieliśmy ani strojów kąpielowych, ani tym bardziej ręczników, więc dzieciaki obkładały się nagrzanymi otoczakami, żeby się ocieplić trochę po kąpili.