Fabryka działa

 
Fabryka działa – wakacje trwają w najlepsze, więc tony pralek, tony żarcia, klocków lego oraz gruzu z remontu mieszają się z lalkami monter-high i kocietami. Próbuję się w tym odnaleźć, co nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem, że się odnajduję – raczej gubię. Ratunkiem, ale bardzo rzadkim, wręcz elitarnym bywa dla mnie szycie. Więc czasem udaje mi się stworzyć fajną rzecz, taką, jak ta koszulka dla Ignasia, która oficjalnie nazwałam „no mainstream boy t-shirt”. Ten, kto go zna, wie o co chodzi. W kolejce jest inna, ale chyba raczej dla Romka, którą oficjalnie będą mogła nazwać „heart – breaker t-shirt”. Ten, kto go zna, również wie o co chodzi. Och, dzieci – wiecznie żywa inspiracja!
 
 
Ps.Nie wiem, czy widać, dla mnie widać, że mamy nowy, lepszy obiektyw! Nic tylko latać z aparatem.