po przerwie

Dlugo sobie poferiowalam blogowo, lub jak kto woli – pofolgowalam. Ale tez ferie byly dlugie, a na dodatek, tuz przed tym okresem, zupelnie zafascynowalam sie czyms nowym i zajmuje mi to calutenki wolny czas. Ktoregos dni dotarlo do mnie, ze musze, ale absolutnie MUSZE namalowac obraz. Kilka dni chodzilam wokol tego tematu, wahajac sie, czy aby nie zmarnuje pieniedzy, wydajac je na farbki, pedzelki i kanwas dla siebie, bo jesli mi nic z malowania nie wyjdzie, to troche szkoda kasy na takie eksperymenty (fanaberie). No, ale doszlam do wniosku, ze tanie to fanaberie i moge sprobowac. No i wpadlam!!!!! Jednego dnia portret Niny, zaraz potem moj i kolejne obrazy, do dzis jest ich 11, a maluje od 8 grudnia (ha, zapamietalam date!), wiec nawet miesiac mi nie stuknal. W kazdym razie jest ze mna coraz gorzej – tzn. maluje coraz wiecej i mam ochote jeszcze wiecej.
Tak wiec szycie oraz blog poszly zupelnie w odstawke… Sorry, ale chyba odkrylam cos, na co czekalam prawie 37 lat.
 
 
To tytulem usprawiedliwienia i ostrzezenia, ze mnie tu czesto juz nie bedzie.
 
Fotki zalegle: byla Zima, sanki, igloo, byly swieta wyjazdowe (tu i tam), bylo bardzo milo i szkoda, ze sie skonczylo. Nastepne ferie za niedlugo.