Imbir i kaczka

Cale zycie slyszalam, zeby kaczki nie jesc, bo niedobra, tlusta, sucha i bog wie co jeszcze. Cale zycie walcze ze zwyczajem budowania wlasnych opinii na podstawie cudzych. I ciagle jest to najwazniejsza prawda w zyciu: by samemu doswiadczac i nie bazowac na tym co inni sadza, mysla, czuja, doradzaja. Bo kazdy jest inny i inaczej odbiera swiat (a … Czytaj dalej Imbir i kaczka

Warstat i jego zapach

Nie wiem dlaczego, ale moj dziadek (Grzesiak) mawial zawsze "warstat". Zupelnie jakby to "sz" bylo za trudne do wymowienia. Mawial tez "dziecka" zamiast dzieci ("niech se dziecka naloza pantofle"). Uwielbiam warstaty. A juz najobledniejszy, najbardziej fantastyczny, hipnotyzujacy jest ZAPACH WARSZTATU: smar, benzyna, kurz, drewno, metal, farby, sznurek, stare szmaty podgrzane sloncem daja najbardziej odjechany zapach … Czytaj dalej Warstat i jego zapach

Cytaty

Romek dzis:-Mamo! Jak ja uwielbiam ten twoj placek ze sliwkami!!! Tylko, ze nie lubie tych sliwek w nim...Ja do dzieci:-Co robicie na gorze?-Bawimy sie!-Ignas tez?-Nie, Ignas nam rozwala pokoj.Ja do Ignasia, ktory poszedl na balkon:-Ignas, gdzie jestes?-Taaam!

Jesiennie

 Czesciej sie je zupy, z piekarnika wychodza pierniczki turami, swetry i polary, grube skarpety oraz pantofle wracaja do lask. Choc to dopiero koncowka wrzesnia, to zimno przypomnialo o sobie. Jest milo, troche "deszczowoangielsko". Zdaje sie, ze poczatek roku mamy za soba: ksiazki (oprocz jednej) zdobyte, wszystkie kursy poustawiane w grafiku, rutyna w miare opanowana. Najwieksza zmiana, czyli Roman … Czytaj dalej Jesiennie

John, John i po Johnie…

Piekny wrzesien trwa. Odwiedzil nas angielski znajomy, John. Oprowadzalismy go po krakowach, rynkach, zakopanych i wieliczkach, az sie biedny chlopina z nadmiaru wrazen pochorowal. Romek katar z przedszkola przyniosl, a dziadek sie rozlozyl. W kazdym razie, juz pojechal, a ja odpoczywam, laze w majciorach (albo dresach) po domu, mam balagan wszedzie i jemy na obiad frytki. O! … Czytaj dalej John, John i po Johnie…