Zdjecia z podpisem (z dzis)

Jak sie ma dzieci w pewnym wieku, to najwazniejsza jest piaskownica.
Jak juz bedzie piaskownica, to bedzie luzik. Ze o trawie nawet nie wspomne.
 
Nowa fryzura (slimaczki) na Nince: 
 
 

A jakze by! Walka o lopatke wyglada tak:

Istny Aniol (jednakze TYLKO z wygladu):

Duza. Ona zawsze dla nas duza byla, jest i bedzie:

No tym razem lopaki nie wyrwal:

I dobrze. Kooperacja lepsza niz rywalizacja:

Wiosenne Ochojno. Jest po prostu cudownie. Uwielbiam mieszkac na wsi:

Swiateczny stroik Ninki (Szczurkowa przechodzi sama siebie z tymi stroikami…)

moje urodziny

Od dluzszego czasu zastanawiam sie PO CO wlasciwie obchodzic urodziny? Jaki cel przyswieca temu? Mam sie cieszyc, ze przybyl mi kolejny rok? Mam swietowac, ze kolejny rok z zycia (ktore mi pisane) ubyl i coraz blizej konca? Mam sie cieszyc, ze az tak dlugo przezylam?
Milo jest pomyslec i uswiadomic sobie, ze W OGOLE zyje. I to byc moze jest jedyny powod, by swietowac wlasne narodziny – ze wydarzyly sie. A przeciez nie musialy.
Worek ze swietami, ktorych nie obchodze i nie swietuje powieksza sie i rozciaga. Jest tam Sylwester, sa imieniny, sa wszystkie maje, sa koscielne bzdury, ktorych dat nawet nie kojarze. Dobrze jest byc doroslym, miec wybor, decyzyjnosc we wlasnych rekach.
Dzieci sprawily mi dzis duza radosc, bo daly to, co same maja najlepszego. Romek swoj atlas samochodow, Nina rysunek (podpisany: dla Doroty Demendeckiej-Czelusniak), Emi – czekoladki, ktore wygrzebala wsrod galaretek, proszkow do pieczenia. Ignasiowi wyszly (dzis!) jedynki gorne, wiec przypisuje je sobie na poczet prezentu urodzinowego. Kupilam w lidlu lody, czipsy, zelki i wafelki – zamiast tortu. Wszyscy uznali, ze to dobra decyzja. Ja tez, bo nie musialam robic kolacji po takiej dawce cukrow.
Piekna wiosenna aura, slonce i okolo 11 stopni podzialaly na mnie energetycznie – wyszorowalam na kolanach lastriko i napastowalam, wypielilam czesc ogrodka, pojechalam na wycieczke rowerowa. A to wszystko oprocz stalej i niezmiennej listy codziennych obowizkow typu 2 pralki, obiad, gary, kapiele, ksiazeczki, podwozki do szkoly itp.
Mam troche nowych zdjec, ale jakies wielkie mi wychodza i laduja sie wiecznosc. Musze nad tym popracowac 🙂
Ale teraz ide juz spac.

co to?

Bardziej w Ignasiowym wykonaniu brzmi: to to? Ale i tak wszyscy wiemy, ze wskazujac na przedmioty pyta: co to?
Zapisuje na dysku.
I powiedzial pierwsze swoje slowo inne niz mama lub tata. Popatrzyl tacie gleboko w oczy, nastepnie na kubek trzymany przez tate i wypowiedzial calkiem powaznie: KAWA.

Zaczelismy jezdzic na wycieczki rowerowe po okolicy. Ja oraz Ignas (w foteliku). Jest swietnie! Dzis jedynie angielska pogoda pokrzyzowala nam plany – az mnie wzdrygalo na same wspomnienia tamtejszej pogody. Jutro znow slonce. I znow wycieczka rowerowa. Zabieram tez Romka. Nie wymiga sie.