Pierwsze narty Czelusniaczkow

Totalny spontan. Pomysl zrodzil sie o czwartej nad ranem – jedzmy na narty do Bialki Tatrzanskiej. Sprawdzam kamerki internetowe ze stokow: jest bialo, nasniezaja caly czas. Zakopianka pusta, im dalej od Krakowa tym wiecej sniegu i wreszcie prawdziwa Zima, mnostwo bialych zasp, slonce, niebo bezchmurne, minus dwa stopnie. Warunki idealne.
Nastawilismy sie na jeden cel: postawic dzieci na nartach. Niech naloza buty, postoja, oswoja sie. Niczego wiecej nie oczekujemy po pierwszej wyprawie. Udalo sie! Jazda plugiem to nadal zbyt wiele dla maluchow, ale Emilka dzielnie zjechala z pierwszej gory (no i wyjechala wyciagiem rzecz jasna tez pierwszy raz).
Wszystkim sie bardzo podobalo. Pojezdzilismy na sankach bardzo duzo. Ignas byl – jak to zwykle w Polsce bywa – najmlodszym uczestnikiem zabawy na stoku. Wzbudzal powszechny zachwyt i piski („jaki maluszek!”, „bedzie z niego narciarz szybko!” itp).
Pieknie bylo. Swietny wyjazd. Planujemy ferie w Bialce. I kazdy osniezony weekend rowniez. Chcemy sobie odbic czasy nudy i beznadzieji z Sheffield. Jak to dobrze, ze sa pory roku. Nie zamienilabym tego na nic.  
 
 
 
 

A dzieciaki to mamy na medal!

One thought on “Pierwsze narty Czelusniaczkow

Comments are closed.