spiewak

To taki etap w rozwoju. Kazde z dzieci to przechodzilo, a my wraz z nim. Mam na mysli to, co sie wlasnie dzieje z Romkiem (i z nami przy okazji rowniez). Od bladego switu, przez dzien caly, az go sen nie zmozy Roman spiewa (lub gada) jak najety, non stop, bez przerwy. Miedzy jedna lyzka zupy, a druga potrafi jakis refren odspiewac. Myjac zeby spiewa. Zasypiajac spiewa. W aucie, sklepie, na basenie w wodzie, w samotnosci i w tlumie. Wszedzie. Caly czas. Oszalec mozna. Zwariowac. W wariatkowie wyladowac. To oczywiscie mowa o nas, bo on zadowolony, szczesliwy, rozspiewany az do zdarcia gardla. Nie zeby sie nam nie podobalo. Nie zeby falszowal. Ale doceniam cisze obecnie bardziej niz cokolwiek innego.
Ps. W sobote idzie z siostrami na zajecia z choru gospel.