Wiosenna 1

 
 
 

Po dlugim oczekiwaniu mamy nazwe ulicy. Mieszkamy na Wiosennej 1. Pieknie, prawda? Bardzo, bardzo nam przypadla do gustu nazwa, bo wiosna kojarzy sie z zyciem, mlodoscia, odradzaniem sie, sila, witalnoscia, radoscia itp. Tak wiec mieszkamy na Wiosennej!
Dzis, jak zwykle post na szybko i skrotowo, bo jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, a ja troche niedomagam – lecze zeba i wczoraj mialam wycinany korzen i ogolnie czuje sie nieciekawie, a buzie mam opuchnieta i przypominam wielka dynie (wlasciwie jej polowe).
Z nowosci: Ninka miala w szkole pasowanie na pierwszaka. Mam mieszane uczucia co do calej imprezy, a przede wszystkim jej sensu. Chcialabym kiedys, jak czas pozwoli zamiescic tutaj kilka spostrzezen dotyczacych polskiej szkoly i polskiego podejscia do dzieci i do wychowania, bo jest to kwestia budzaca moje (nasze) najwieksze zdziwienie. Ale to na dluzszy wpis… i nie o tej porze.
Odkrylismy siwetna rozrywke dla dzieciakow – teatr Groteska. Bylam juz na przedstawieniu z chlopakami, pora zabrac tez dziewczyny. Impreza troche droga (22 zl bilet), ale warto ze 2 razy w miesiacu wybrac sie na przedstawienie.
Odkrylismy rowniez swietny, czysty i CIEPLUTKI basen w Wieliczce. Chodze tam z dziecmi i sama i uwielbiam to po prostu.
Weekend zapowiada sie megaciekawie – dziewczynki zapisalam na trzydniowe warsztaty gospel zakonczone wielkim koncertem. Uwielbiam gospel! Mysle, ze beda mialy mnostwo swietnej zabawy.
A i jeszcze o remoncie – mam wrazenie, ze trwa juz wiecznosc, a tu jeszcze kolejny tydzien beda sie krecic dachowcy. Ogrod wyglada jak smietnik. Rety, rety.

Masa zdjec

Wieczorami majacze ze zmeczenia. Wiec nie pisze nic tutaj, zeby bzdur totalnych lub nudow nie zamieszczac. Mamy remont. Mamy niemowle. I caly cyrk rowniez. Niby rano mam sil sporo, do braku snu juz przywyklam, ale wieczorami jest masakra. Zdjec jest za to sporo, a bedzie jeszcze wiecej. Partiami powklejam. Klisza rzadzi!
Dobra, ide spac, bo juz bredze.