cd zmeczenia

Po pulpicie mi sie to zdjecie walesa i az samo prosi o wstawienie na bloga. Ignaska wszedzie pelno. Lazi po calym domu, prawie raczkujac, wspina sie do wstawania, drze, ze zeby mu rosna i juz prawie potrafi sam siadac i siedziec.
Reszta (w porownaniu do niego) wypada blado, cicho.
Grzesiek ryje ogrod.
Dach nam beda zmieniac. Juz zeby to bylo z glowy, bo to taka droga sprawa i meczy.
Pogoda ladna, ciepelko, slonca troche.
My niewyspani, wymeczeni i czekajacy lepszych czasow. Nadejda. Tylko poczekac kilka miesiecy trzeba. Bedzielatwiej, bedzielatwiej, bedzielatwiej… A tak okolo roku (w okolicach lutego w naszym wypadku), to juz zupelnie latwo sie zyje.