Remonty, remonty

Dzis nocujemy bez okna. Podloga w przedsionku rowniez odstraszajaca. Ma byc pieknie. Niedogodnosci, narazie glownie natury estetycznej przetrwamy. Romek od 2 tygodni spedza czas glownie z panem Jasiem zagadujac go na smierc, podpatrujac kazdy ruch lopata, kielnia, czy bog wie jeszcze jakim kilofem. Sam potem powtarza wszystko czego sie nauczyl na wlasnej piaskownicy, wlasnymi narzedziami, koparami, wywrotkami. Ma przy tym mnostwo frajdy.

Bylismy dzis w szkole, poogladac wszystko, porozmawiac z dyrektorka i nauczycielkami. Zeby dziewczyny sie rozeznaly troche. Faaajnie jest. Kadra mloda, kazdy nauczyciel ma przynajmniej 2 kierunki studiow, a jest i 3 nauczycieli po 4 kierunkach… Klasy, jak to w Polsce, ogromne, jasne, wszystko nowiutenkie spod igly, maksymalnie dofinansowane.
Przegladalam podreczniki i lekka zazdrosc sie we mnie wlaczyla: „dlaczego mysmy tak fantastycznych pomocy naukowych nie mieli???”

Koncowka wakacji

Zadna sila nie wygoni mnie juz ze wsi do miasta. To po pierwsze. Po drugie, uwielbiam spacery po suchych lasach – jak wtedy wszystko pachnie! Oszalamiajaco. Po trzecie o Ignasiu slow kilka, choc zdjecia zadnego. Maly zaskakuje nas co chwila, ale teraz to juz zupelnie przesadzil! W najblizszym czasie nagram i pokaze, ale juz teraz donosze, ze Ignas zaczal sie sam poruszac do przodu. Nie nazwalabym tego jeszcze raczkowaniem, jest to takie jakby czoganie sie, ale bardzo sprawne, sprytne i wydaje mi sie, ze bardzo wczesne. Nikt tego nie oczekiwal, nikt sie nie spodziewal, a tu prosze, jaka fajna niespodzianka!
Po czwarte, dziewczyny nie moga sie juz doczekac szkoly. Oj, bedzie atrakcji, wrazen, ekscytacji. I po piate, skrotowe bardzo: remont trwa, nieuciazliwy, bo na zewnatrz. Lazienki czekaja na jesien/zime.