Wiosna!

Anglia postanowila pokazac nam pogodowe popisy nim wrocimy do Polski. Przez tyle lat zimy nie bylo, wiec na koniec naszej emigracyjnej przygody, tak zeby sie chyba popisac przed nami sypalo sniegiem i mrozilo na przelomie marca i kwietnia. Zebysmy nie mowili potem, ze Anglicy to zimy nie znaja. Ok, wiec zima byla. Byla. A teraz, od dzis, jest wiosna. Bo caly dzien slonca, bo 8 stopni na plusie, bo bezwietrznie.
Wyszlismy z domu o 11:30, wrocilismy na 17:30, na bajki. Dzieciaczki wyszalaly sie na swiezym powietrzu, Romek zasuwa na rowerze jak szalony, dziewczyny na hulajnogach pobijaja rekordy predkosci, a i Ignas zachwyca. Zachwyca i oczarowuje mnie, bo jest „samoobslugowy” – CALY spacer przespal. Przygladamy sie jemu, poznajemy i coraz wyrazniej dociera do nas, ze jest bardzo, bardzo spokojnym egzemplarzem. Jest bardzo podobny do Ninki jak byla w jego wieku: spi duzo, sam zasypia, zasypia wszedzie (lozeczko, wozek, auto, nosidlo, hustawka), a jak nie spi, to sam sie „bawi” – obserwuje swiat, gada do siebie, do zabawek, do rodzenstwa. Nie moge narzekac, mam latwo i przyjemnie, mimo tego, ze w nocy sie budzi kilka razy. Coz – nobody’s perfect.