Na walizkach

Powoli koncze pakowanie. Czesc rzeczy sie jeszcze dosusza na wietrze, czesc dopiera. Glowa boli od przypominania sobie co jeszcze zabrac, czego nie zapomniec, a czego pod zadnym pozorem nie zapomniec. Chociaz – tak na dobra sprawe – najwazniejsze sa 2 rzeczy w podrozy – paszporty i kasa. Reszte dostanie sie wszedzie.

Dom w rozsypce, dzieci zniecierpliwione (mamooo, kiedy bedziemy juz leciec?) i baaardzo grzeczne.

A ja nie wiem – brac czapki, rekawiczki?

Romek wlasnie odkryl te czesci garderoby i zaczelo sie wielkie przebieranie. Radosc nie z tej ziemi.

Za tydzien

Za tydzien bedziemy dopinac walizki przed wyjazdem do Polski. Trudno w to uwierzyc, ze juz i ze nareszcie i… ze naprawde. Tyle sie czeka na te odwiedziny, tyle sie o tej Polsce mysli, a jak juz wyjazd za pasem, to nie wiadomo, czy sie cieszyc, czy nie. Po cichu licze na to, ze sie nam tam za bardzo nie spodoba i ze powrot bedzie latwy.

Pomylki jezykowe

Nince czasami myla sie slowa. Dzis na przyklad, przychodzi do Romka, ktory wlasnie obudzil sie z drzemki popoludniowej. Przytula go, dotyka jego spoconej glowki i mowi: „mamo, Romek sie troche stopil.”
Albo inna sytuacja, tuz przed snem Ninka mnie wola i prosi:”mamo, mam ochote na ciepla coca cole.”
(chodzilo jej o kakao)

Jesien

Jesien juz na dobre. Liscie plataja sie pod nogami. Deszcz zapowiadaja na jutro, pojutrze itd. Wpadlam na fajny pomysl w zeszlym tygodniu. Bede zabierala Emilke i Ninke raz w tygodniu na basen wieczorem, okolo 18:30. Uwielbiaja wode, brakuje nam bardzo kontaktu (bez obecnosci Romka, ktory z racji wieku absorbuje wielka czesc mojej uwagi), a dodatkowo mnie przyda sie odpoczynek i relaks. W piatek bylysmy na probnej sesji, mialam watpliwosci co do poznej pory, ale widac nie doceniam mozliwosci wlasnych dzieci. Nie dosc, ze nie byly zmeczone, to jeszcze bawily sie swietnie i codziennie wypytuja kiedy zabiore je znowu na basen „w nocy”. Tak wiec wprowadzamy nowy element do naszej rutyny: basen z mama raz w tygodniu.

Ponad to, z dobrych wiadomosci: bedziemy miec goscia w Sheffield. Pod koniec listopada przylatuje moj brat. Dziewczynki juz nie moga sie doczekac Krzysia, chociaz wlasciwie to jedynie Emilka ma jakies konkretniejsze wspomnienia zwiazane z moim bratem (slynne wspolne skakanie na materacu!), a Ninka jedynie kojarzy o kogo chodzi. Mysle, ze po tej wizycie zapamieta kim to ten wojek wlasciwie jest.

Ninka zazdrosci rodzenstwu lozka pietrowego. Tez takie chce. Juz nawet zaklepala spanie na wyzszej polce. Niestety nie ma chetnych na spanie ponizej.