I po wakacjach

Wrocilismy z Portugali. Wypoczeci, zrelaksowani, naslonecznieni. Glod morza zaspokojony na jakis czas. Glod nowosci tez.

Bylo piekne, cieple (ale nie gorace) lato, mnostwo egzotycznej zieleni, kwiaty na kazdym kroku. Do tego minimalna ilosc turystow, wygodny domek (zeby takie luksusy tutaj miec!) i goscinni, serdeczni, mowiacy po angielsku mieszkancy. Najedlismy sie soczystych mandarynek prosto z drzewa i slodkich truskawek (wiekosci jablek) do syta. Dzieci wybawily sie na plazy, rodzice odpoczywali w tym czasie. Taka wielka piaskownica potrafi zajac nawet Romka na dobrych kilka godzin. Wystarczy kilka lopatek, wiaderko, sitko, foremki i muszelki z wody. Bardzo sie ciesze, bo udalo sie nam nie tylko wypoczac, ale tez poswiecic dzieciom bardzo duzo czasu i uwagi. Spacery po plazy z Emilka w poszukiwaniu muszelek, budowanie zamku z Ninka, robienie babek z Romkiem. Na taki luz ciezko pozwolic sobie w codzinnosci wypelnionej obowiazkami, pospiechem, praca. A poza tym, wakacje te sa takie troche jakby „kradzione” – udalo sie nam (zupelnie spontanicznie) wyrwac z rutyny, zrobic wagary od zycia i spedzic piekny letni tydzien na poczatku kwietnia.
Zdjec mam setki… Zrobie z nimi porzadek, to sie pochwale albumem calym.

Za oknami wiosna

Za oknami wiosna. Cieplo, SLONECZNIE, 3 dzien bez deszczu (!) – wietrzymy sie, dotleniamy, opalamy. Emilka i Ninka maja dlugie ferie. Emi dzis nauczyla sie jezdzic na rowerze bez pomocniczych kolek.

Szukamy w szafach ubran letnich. Pakujemy walizki. Romek oswaja leki separacyjne i pierwsze frustracje. Wszedzie sie wspina, wszystkiego chce sprobowac, dotknac. Gdy natrafi na opor (w postaci wlasnych ograniczen, oporu materii albo rodzicielskiego „nie”) reaguje placzem, piskiem, histeria.

Ponoc im wieksza histeria, tym mocniejszy charakter dziecka.

Romek ma bardzo mocny charakter.