Sniezna niedziela

Dzis byl absolutnie wyjatkowy dzien. Nie dosc, ze mamy w domu gosci, to jeszcze pogoda jest nieangielska i tak fantastycznie swiateczna. Lepszej atmosfery na swieta nie moglibysmy sobie wymarzyc. Na zdjeciu ponizej dziewczynki bawia sie z babcia sniezkami:

Zabawa przeksztalcila sie w wojne:


Zmasowany atak na dziadka spowodowal jego szybka ewakuacje do domu:


A wieczorem wybralismy sie wszyscy na spacer po najblizszej okolicy”podziwiajac” takie oto widoki:

A snieg byl ciezki, mokry, idealny do lepienia balwana.

Babcia i dziadek

Dziewczyny z niecierpliwoscia oczekuja babci i dziadka, ktorzy maja sie pojawic u nas wczesnym wieczorem. Pogoda nietypowa: mrozik, troche sniegu i slonce. Kazda z tych rzeczy nalezy tu do rzadkosci, wiec cieszymy sie bardzo – bylismy na spacerze i na ogrodku. Grzes w tym czasie ogarnal dom (kochany ten moj maz) i zrobilo sie jakos tak bardzo swiatecznie. Calkiem mozliwe, ze w najblizszych dniach nie bedzie wiele czasu na bloga. Gdyby nas nie bylo tu: zycze wszystkim milych przygotowan swiatecznych.

Wigilia w polskim klubie

Zorganizowalysmy dzis wigilie w polskim klubie. Wspolnie spiewalysmy koledy, byl oplatek, „najslynniejsza polska salatka” (znacie, znacie, gotowane jarzyny z majonezem), ciasto, slodkosci, muffinki i mnostwo innych potraw przygotowanych przez mamy. Dzieci czekaly na Mikolaja (w tle, jegomosc z biala broda), ktory pojawil sie z mnostwem prezentow:

Ninka ze swoja paczuszka, przejeta powaga sytuacji:

Emocje. Takich chwil sie nie zapomina:

Posted by Picasa

Czarujaca Nina

Zabawy bez zabawek, z wykorzystniem jedynie wyobrazni to ostatnio ulubione zajecie Ninki. Fantazjuje na calego, opowiada zawile historie, prowadzi dialogi wcielajac sie to w jedna, to w druga osobe, widzi na jawie rzeczy, ktorych my nie dostrzegamy („mamo, potwor, uwaziaj!”), opiekuje sie wyimaginowanymi zwierzatkami („to jest moj kujciaciek, a to twoj”) i udaje, ze jest kotkiem. Raczkuje po domu i miauczy, pije mleko z miseczki („ja chce lizac mleko z miseczki!).
No i czaruje! Wypowiada zaklecie: abra kadabra, czary mary bec! Jestes zaba! I uwierzycie, lub nie, ale zmieniamy sie w zaby co chwila.

Pierniczymy

Pierwsza tura swiatecznych pierniczkow juz zrobiona.
Wczoraj pomagaly obie dziewczyny, dzis Ninka.

Wyprobowalysmy ten przepis:

http://mojewypieki.blox.pl/2007/11/Pierniczki.html

Wychodza mieciutkie zaraz po upieczeniu, wiec mozna od razu zabrac sie do rzeczy (czyli do jedzenia!), natomiast wg mojego podniebienia nalezy dodac 2 razy wiecej przypraw i kakao. W naszym recznie sterowanym piekarniku piekly sie tylko 5 minut.