cd malunkow

Nucac: …w czasie deszczu dzieci sie nudza…

Emilke odwiedzila dzis przedszkolna przyjaciolka Sophie. Radosci bylo mnostwo, od rana dziewczyny „siedzialy w oknie” i czekaly na gosci. Glowna atrakcja spotkania bylo malowanie: na kartkach i na sobie.

Face painting

Czesto, zupelnie bez okazji dzieciaki maluja sie i przebieraja w przerozne stroje. Nikogo nie dziwi krolewna na placu zabaw, spiderman w spacerowce, czy pirat w restauracji. Taki zwyczaj, wg mnie bardzo sympatyczny. Dzis trafilysmy na stoisko, gdzie robiono dzieciecy makijaz. Nina wlasnie spala, wiec sie nie zalapala. Emi wybrala kolor (kto zgadnie jaki???)… rozowy.

Efekt koncowy, Emi wyglada na dwudziestolatke:

Spotkanie po latach

Po trzech latach doczekalismy sie krotkiej rewizyty ze strony naszych znajomych z Huntingdon. Kasia i Mariusz nie zmienili sie ani odrobinke, za to Kacper wyrosl nie do poznania. Osobiscie poznalismy tez najmlodsza pocieche: 1,5 roczna Nelly. Pogoda – mimo ciagu deszczowego trwajacego nieprzerwanie od kilku tygodni – byla wspaniala. Prawdziwy cud, bo dzis znow leje i 16 stopni na plusie. Tak wiec prosze bardzo, oto kilka fotek ze spotkania. U gory Emilka i Kacper bawia sie w ujezdzanie dinozaura. Na dole Kasia z Nelly:

Mariusz organizowal zawody sportowe. Tutaj prezentacja poprawnie wykonanego skoku w dal w klapkach:

W weekend…

W weekend zastanawiala sie Matka jak zerwac dojrzewajace wisnie z dziesieciometrowego drzewa bez wychodzenia na drabine. Jedynym dostepnym sposobem dobrania sie do owocow jest przywiazanie sobie balonow z helem i lot. Chetnych na ten wyczyn brak. Drabiny nie kupi Matka ze wzgledu na brak drobnych 100 funtow na tego typu pierdoly. Wisnie wiec bezkarnie dyndaja sobie nad naszymi glowami i wisiec tak pewnie beda dopoki szpaki ich nie wydziobia. Wisniowki nie bedzie.

W weekend Matka zebrala sie w sobie i zrobila kapuste kiszona. Za 5 dni powinny byc pierwsze rezultaty i dopiero wtedy Matka powie, czy sie udalo, czy sie nie udalo. Narazie pieknie pachnie. Dzis Matka poszukiwala ogorkow gruntowych, ale niestety rarytasow tego typu brak. Malosolnych wiec nie bedzie.
W weekend Matce zakwitly piekne (slabo powiedziane, raczej przeprzeprzepiekne) lilie w ogrodzie.

W weekend corki klocily sie straszliwie. Matka do tej pory jest w ciezkim szoku i rozmysla nad zjawiskowoscia, niezwykloscia i niecodziennoscia tego zdarzenia. Ma rowniez pobozne zyczenie by takim ono pozostalo.

W weekend Matka zrobila rewelacyjny filmik z dziewczynami. Windows Movie Maker ma na ten temat odmienne zdanie i nie chce za cholere zapisac pliku jako movie, wiec czekam na pomoc ze strony rodziny (oko do Krzysia puszczam), by jednak filmik sprasowac, zapisac i wkleic do bloga.
W weekend sprzedal sie na ebayu komplet krzesel art deco, odnawianych i tapicerowanych przez rodzicow. Interes to zaden… szkoda, bo calkiem przyjemne jest odnawianie mebli. Jest tylko jeden feler: w ktoryms momencie konczy sie miejsce w domu i trzeba cos z tymi odnowionymi meblami zrobic… najlepiej sprzedawac 🙂

Na koniec kilka zdjec z bedtime routine w wykonaniu dziewczyn.

Nina ochoczo siega po paste. Bedzie jesc.

Wieczorna poracja ksiazek w wersji weekendowej – czytajacy wypoczety, wiec jest ich calkiem sporo.

Spoznialska Nina laduje sie na swoje miejsce. Tata bedzie czytal ksiazeczki stereo. Grunt to podzielnosc uwagi!

Spia.

Roznica miedzy traktorem a ciagnikiem

Nina wciela sie w ulubione postacie z bajek. Jedna z ulubionych zabaw siostr jest licytowanie sie, ktore zazwyczaj przybiera postac nastepujacego dialogu:

N: Jaaa jestem ksiezniczka Peppa!
E: Jaaa jestem ksiezniczka Bella!
N: Nie! JA jestem ksiezniczka Bella!
E: Niiieee! JA jestem ksiezniczka Bella! Ty jestes dzdzownica Peppa!
N: Niiieee! JA jestem ksiezniczka Peppa! Ty jestes slimak!

Potem nastepuja juz tylko rekoczyny. Trzeba zaznaczyc, ze „dzdzownica” oraz „slimak”, to w jezyku dziewczynek jedne z najgorszych wyzwisk! Mozna jeszcze kogos nazwac „pajakiem”, albo… „kupa”!
Nina jest ostatnio bardzo zdecydowana osobka, na moje:
-chcesz isc na spacer, czy spac?
Odpowiada:
-chce leciec samolotem.

A przy ogladaniu ksiazeczek:
Ja: To jest auto.
Nina (oburzona!): Nie! To jest autobus!

Albo podobne:
Ja: To jest traktor.
Nina: Nie! To jest ciagnik!

Skad ona wiedziala? No i jaka jest roznica miedzy traktorem, a ciagnikiem?

Najmlodsza ma tez swoj slownik polsko – ninkowy. Malo w nim pozycji, bo Nina raczej nie jest typem slowotworcy i dopoty powtarza nowe slowo dopoki nie uzyska formy brzmieniowo bardzo zblizonej do oryginalu. Tak wiec oto kilka najfajniejszych pozycji, ktore udalo mi sie uchwycic biegajac przez kilka dni za nia z kajecikiem i notujac ze:

lalolot to samolot, a
mosmos – kosmos
laneta ziemia – planeta ziemia
jenty ikouaj – sw. Mikolaj
bauaw – plac zabaw
igona – winogrona

Jak to mowia: pierwsze koty za ploty!

Juz po pierwszych strachach! Emilka od godziny jest w szkole. Zaprowadzilysmy ja z Ninka do przedszkola przyszkolnego, a stamtad wszystkie dzieci (+ja i Nina) poszly razem z nauczycielkami do klasy. Emi oraz jeden chlopczyk sa jedynymi dziecmi, dla ktorych ten dzien jest rzeczywiscie pierwszym dniem w szkole, w nowej grupie. Cala jej klasa miala okazje poznac sie w przyszkolnym przedszkolu i teraz jedyna nowa sytuacja jest dla nich zmiana opiekunki i pomieszczenia na szkolna klase. Dla naszej dziewczyny natomiast wszystko jest nowe, wiec nauczyciele pozwolili, a raczej sami zaproponowali mi, bysmy towarzyszyly jej w czasie pierwszych chwil szkolnych.

Byla wiec zabawa w przedstawianie sie i opowiedzenie o sobie jednej rzeczy (Emi od razu zakomunikowala wszystkim, ze lubi sie bawic w ksiezniczki!), a potem panie wziely dzieci na spacer po korytarzach szkolnych, by pokazac co i jak oraz gdzie. Po tej rundce zapoznawczej wrocili wszyscy do klasy, a Emilka – rozluzniona i mniej przerazona, raczej zaciekawiona sytuacja – zostala juz sama. O 15 mam ja odebrac.
Mam nadzieje, ze ten pierwszy dzien w szkole bedzie dobrym poczatkiem, ze spodba sie jej, ze bedzie lubila szkole, ze znajdzie przyjaciol i… pierwsze pozadomowe autorytety i ze kiedys w przyszlosci konczac nauke za jakies 20 lub wiecej lat bedzie z zalem opuszczac szkolne mury.
Lata szkolne to wspanialy czas i warto, by start byl udany.

Emilka tuz przed wyjsciem. Jak widac humor jej dopisywal.

Podstawowka Emi. Dzieciaki maja spory „wybieg”.