Sam na sam

Brzydziej byc nie moze – ciemno, pochmurno, deszczowo. Zewszad otaczaja nas ni to mgly, ni to szare chmury, z ktorych siapi zimny, zlosliwy deszcz celujac prosto w oczy, atakujac prosto w nos. Zadne parasole, zadne plaszcze przeciwdeszczowe, czy peleryny nie ochronia przed wszedobylska wilgocia.

Po kolejnej przerwie poslalismy Emilke do przedszkola. Od czerwca, odliczajac wakacje, choroby, przerwy halloweenowe i wyjazd do Polski Emi byla w przedszkolu raptem 2 tygodnie (!)
Tak wiec do poludnia mamy z Ninka czas tylko dla siebie. Wykorzystujemy go najlepiej jak mozemy – chodzimy na poranne (deszczowe, jak najbardziej deszczowe) spacery, bawimy sie w ulubione zabawy najmlodszej, czytamy ksiazeczki, ukladamy klocki, rysujemy auta, przegrzebujemy moja kosmetyczke, testujemy kazda szminke, ogladamy albumy ze zdjeciami.

I razem zachwycamy sie jesiennymi liscmi w parku, chmara sroczek, malym, bialym kundelkiem, wielka, burczaca kopara przy drodze oraz wszystkim innym, co dla poltoraroczniaka jest ciekawe, wazne, absorbujace.

A gdy robi sie zimno i wietrznie Nina wskakuje do wozka. Tutaj: zafoliowana jak kanapka mruga w strone obiektywu.

To ostatnie chwile w tym domu. Zeszly tydzien przyniosl dobre wiadomosci – przyznano nam kredyt, pierwsze umowy zostaly podpisane, oferta zakupu zaakceptowana. Jeszcze raz odwiedzilismy nasze przyszle lokum, rozgladnelismy sie i przyjzelismy, a sam dom wydal sie nam jeszcze ladniejszy niz za pierwszym razem (a tutaj uklon w strone Cialdiniego, ktory z pewnoscia znalazlby doskonale trafna teorie na wytlumaczenie naszego zachwytu. Hmm… zasada „zaangazowania i konsekwencji”?). Wizyta wyszla troche niezrecznie, bo dziewczyny od razu poczuly sie jak u siebie w domu, zaczely biagac po parterze, wspinac na schody, chichrac i piszczec, tupac jak stado koni, a przeciez dom nadal jest zamieszkaly przez bylych wlascicieli. Zachowanie Emi i Niny budzi jednak nadzieje, ze stres zwiazany ze zmiana adresu nie bedzie az tak wielki i mlode szybko poczuja sie komfortowo w nowym domu. Sprzyjajacy jest tez czas przeprowadzki – jesli nie pojawia sie nieprzewidziane przeszkody, to Boze Narodzenie spedzimy juz u siebie. Bedzie mnostwo wolnego (drugi rodzic w domu non stop), wiele atrakcji (choinki, prezenty, urodziny Emi itp, itp), wiec wydaje sie, ze czeka nas bardzo, bardzo mily okres…