„Zasiali gorale owies, owies…”


Po pierwsze nie zasiali, tylko zasadzili; po drugie nie gorale, tylko krakowiacy; po trzecie nie owies, a sosenki, dab i wrzosy. Co sie z tego przyjmie – zobaczymy. Sadzenie, dla samej przyjemnosci sadzenia sie odbywalo – nie wiadomo, czy za rok tutaj bedziemy, moze ktos inny bedzie oczy cieszyl rosnacymi drzewami… W kazdym razie zazielenilo sie na ogrodku, a dziewczyny mialy wielka frajde.

Emilka podziwia sosenke.

Ninka bawi sie grabkami taty.

Poza tym:

– Niny nie da sie nakarmic. Sama je wszystkie posilki. Jesli daje sobie z czyms rade, to chce to robic sama. Nie powiem, zeby mnie to martwilo, wrecz odwrotnie.

– Emilka zrobila wczoraj swoje pierwsze zakupy. Przez rok oszczedzala pieniadze w skarbonce i wczoraj przyszedl ten czas, ze ja rozbilismy. W sklepie wybrala 2 gry – domino i z „Fifi” (uklada sie ciastka na tacce, dopoki nie zleca).

– W domu mamy pirata: