Weekend – fotoblog

Weekend spedzilismy pod znakiem aktywnosci. W sobote odstresowywalismy brzydote miejska podziwiajac piekne widoki poza granicami Sheffield. Wszystko to zza okien samochodu – wyszlismy tylko na chwile, ale bylo tak przerazajaco zimno, ze wrocilismy do auta i juz w ciepelku kontynuowalismy wycieczke nie myslac nawet o kolejnych przystankach.

No wlasnie, tu jest uwieczniona ta chwilka poza samochodem – wszyscy szczekaja zebami, a Emilka dodatkowo wyje na cale gardlo.

W niedzielny poranek tuz po sniadaniu Nina odkrywala mnogosc, barwe oraz smak woskowych kredek. Emilka preferuje ostatnio techniki inne, glownie „pisakowe” tak wiec ofiarowala siostrze wszystkie swoje kredki swiecowe i pastelowe. Co Nincie bardzo ucieczylo:


Ale jeszcze wieksza frajde sprawila jej jazda na barana (w tej zaszczytnej roli wystapil tata) i glaskanie szczeciny, potocznie zwanej „szczotka”. W ogole, warto nadmienic, ze Ninka uwielbia zabawy wlosami i przy kazdej okazji szarpie nas wszystkich za kudly…


Tata uczyl rowniez najmlodsza chodzenia. Na obrazku ponizej widac, jak to dzieci ucza sie od siebie nawzajem i „wspaniale” sie razem chowaja: Nina nasladuje Emilke i zaczyna chodzic, Emilka nasladuje Nine i raczkuje 🙂


Za raczke maly spacerek sobie ucieli!

Emilka puszczala rowniez latawca. Dla niego ten weekend skonczyl sie jednak troche pechowo – polamal sie biedaczysko na kawalki i wlasnie sie zastanawiam, czy go wyrzucic, czy naprawic?


Nasza dzielna dziewczyna cwiczyla zjazdy ze zjezdzalni i wchodzenie po niej.


A wieczor uplynal dziewczynom pod znakiem przygody kulinarnej. Najpierw Nina wygrzebala z szafki ciasteczka, rozpakowala je, rozrzucial po podlodze, kilka okruchow nawet sprobowala i bardzo ja to ucieszylo:

Nastepnie Mama, pozostajac rowniez w temacie kuchennym, zrobila pierogi ruskie, ktore to rownoczesnie wprowadzily nieco akcentow polskich (mimo mylacej nazwy), ale co najwazniejsze bardzo smakowaly wszystkim domownikom – Emilka zjadla az 10 sztuk!
(Grzes, bede litosciwa i nie napisze ile zjadles Ty…)

A na koniec, tuz przed kapiela, corki nasze wygrzebaly z szafy wiekszosc garnkow, pokrywek i innych atrybutow kucharskich, by w skupieniu (patrz: mina Niny) odkrywac ich przeznaczenie, testujac smak, ciezkosc, rozmiar, ladownosc, wywrotnosc oraz wiele, wiele innych cech, na ktore my, dorosli, dawno przestalismy zwracac uwage. Duch odkrywcy zdaje sie zanikac z biegiem lat…