Slownik emilkowo – polski

Poniewaz czasy radosnego slowotworstwa naszej najstarszej corki odchodza powoli w przeszlosc, postanowilam spisac kilka „niezapomnianych” hitow z jej slowniczka. I tak, bez zbednych wstepow pozwalam sobie zanotowac:
okajty – otwarty
zakienty – zamkniety
bomowy – brazowy
pepapam – przepraszam
iszlam – poszlam
kielolety – fioletowy (!)
winonina – winogrona
konecka – ksiazeczka
kekole – przedszkole
kikulic – przytulic
pejent – prezent
A gdy „polski jezyk trudny jezyk” pomaga sobie angielskim. Najczesciej okresla tak kolory, bo przeciez „red” jest duzo prosciej wymowic niz „czerwony” (ktory zreszta w wykonaniu Emi brzmi „kenony”).

Bez trzymanki stoi

Wczoraj Ninka pierwszy raz samodzielnie stanela. Trwalo to jakies 6, moze 7 sekund. Nie mialam aparatu, wiec ta piekna chwila nie zostala uwieczniona. Grzesiek twierdzi, ze nie byl to pierwszy raz Niny i ze juz kilka dni temu zrobila cos podobnego. Nie widzialam, wiec nie wierze. Zreszta, kto by wlasnemu mezowi na slowo wierzyl? ;-)))

Krotkie spacery i blablabla

Pozno jest, wiec by nie zapomniec odnotowuje nastepujacy fakt: Ninka zaczyna oprotestowywac jazde w wozku. Ma dosc siedzenia. Chce, mimo iz jeszcze nie umie, poruszac sie o wlasnych nogach. W domu nie ma z tym problemu – raczkuje i chodzi przy meblach (czasem nogach mamy) calymi dniami. Gorzej, gdy chcemy wyjsc na spacer: siedzenie w wozku nie jest obecnie ulbiona czynnoscia malej, w zwiazku z tym musialysmy nieco skrocic czas trwania spacerow. Nie jest to jak dawniej pol dnia, a godzinka, poltorej. Faktem jest, ze pogoda rowniez nie zacheca – leje codziennie od „nie pamietam juz kiedy”… Tak wiec aktywnosc domowa dominuje, co zreszta, bardzo podoba sie Nince. Moze cwiczyc chodzenie i wspinanie sie dowoli, a raczkuje szybciej niz ja biegam 😉

Na zdjeciu „padnij powstan” cwiczone przy pralce.

A tutaj juz my trzy i nasze czapki (nawet mama dala sie namowic na nakrycie glowy – znak, ze MUSI byc rzeczywiscie zimno!)

Dziewczyny rozwijaja sie jezykowo: Nina mowi coraz dluzsze potoki sylab (blabladadatatata), a Emcia uzywa zupelnie nowych slow (zaslyszane dzis: „Nina, zostaw moje pisaki! Nie badz taka zachlanna!”)

Sprawa spania

Nowy pokoik przyjal sie.

Na dzienna drzemke Nincia wybiera swoje lozeczko i usypia natychmiast. Smoczek w paszcze, pieluszka tetrowka do raczki, ulubiony kocyk i Nina spi.
Noce natomiast sa… ani lepsze, ani gorsze od tych, ktore mielismy, gdy Ninka spala z nami w pokoju. A szkoda.

Na zdjeciu powyzej: Nina wlasnie sie obudzila.

Emilka jest grzeczna!

Nie do wiary. Emilka jest rzeczywiscie grzeczna. Nagle jej sie to stalo, wiec patrze na nia uwaznie, czy aby nie jest chora, czy to nie przedsmak rozyczki, swinki, odry i innych chorob na raz.
Emi jest grzeczna w takim najzwyklejszym, najbardziej potocznym tego slowa znaczeniu – slucha, co sie do niej mowi, wykonuje polecenia, odpowiada na pytania, poproszona nie dlubie w nosie, nie ciagnie za uszy Niny, nie szczypie tacie pieptrzyka na szyi…
Jeeezu, zle mi w dziecko wstapilo!
Sama, bedac zbyt dobrze wychowana dziewczynka, chcialam oszczedzic swemu dziecku tego losu – nie da sie jednak. Podstepna bestia patrzy sie na mnie, nasladuje, uczy sie ode mnie i… robi sie po prostu grzeczna.
Bunt dwulatka, czyli okres od grudnia 2006 do grudnia 2007 przeszedl jak reka odjal. W tym wzgledzie Emi rozwija sie wrecz ksiazkowo. Weszla w cudowny wiek lat trzech i stala sie istota bardzo, ale to bardzo spoleczna.

Z innej beczki: wyszlysmy dzis wreszcie na spacer. Bylo slonce, wiec wykorzystalysmy okazje i bedac tuz po chorobie pospacerowalysmy AZ 30 minut. No coz, dobre i to. Przewialo nas na 10 strone, choc dziewczynki typowo po polsku ubralam – czyli po 3 czapki, 4 warstwy gorne, a na to koc i koldra oraz folia przeciwdeszczowa 😉

Nina

Tyle sie wydarzylo, mnostwo nowosci, ciagle zmiany – Nina rozwija sie w tempie blyskawicznym, wiec dzis prawie jedynie o niej. Weszla w cudowny wiek. Porusza sie samodzielnie, raczkuje, staje, chodzi przy meblach, a przy tym jest tak zadowolona z – dopiero co zdobytej -niezaleznosci. Malo powiedziec, ze jest wesola, ze jest szczesliwa – ona jest najradosniejszym czlowiekiem jakiego znam. Wiecznie usmiechnieta, bawi ja mnostwo sytuacji, ba, ma nawet wlasne poczucie humoru! Wczorajszej nocy, najzabawniejsze wydalo jej sie wkladanie mi do buzi smoczka. Zamiast spac, usiadla przy mnie i usilowala trafic smoczkiem w moja buzie.
Nincia zaczyna rowniez jadac z nami obiady. Dzieki niej znow w naszym menu zagoszcza zupy. Calkowicie oprotestowala sloiczki obiadowe (nota bene dziwie sie, ze tak pozno zorientowala sie, ze MY jemy smaczniej od niej). Tak wiec, Nineczka jada z nami zupy (zmiksowane, ale calkiem smaczne paciary). Dzis pochlonela wielgasna miche barszczu domowej (maminej) roboty. Byl to pierwszy barszcz w jej zyciu, a juz jej tak zasmakowal 😉

Bardzo jestem zadowolona z sytuacji rodzinnej. Milosc siostrzana kwitnie. Dziewczyny zaczynaja sie ze soba bawic, Emi rozsmiesza Nine co krok, troszczyc sie o nia tez (po swojemu oczywiscie) umie. Nina nasladuje starsza siostre we wszystkim, co tylko jest dla niej obecnie mozliwe. Poczatki uczucia miedzy moimi corkami byly dosc trudne, Emi nie bez oporow oddawala korone jedynaczki, nie obylo sie bez lez, zazdrosci, buntow. Ale teraz, od dluzszego juz czasu, jest bardzo dobrze. Oby bylo tak przez cale zycie…
Szalenie dynamiczne zmiany widze rowniez w wygladzie mojej mlodszej corki. Wlosy rosna jej z dnia na dzien. Cala glowke ma pokryta mnostwem bardzo sztywnych jak na niemowle, mocnych i dlugich wlosow. Z pewnoscia ma to po mezu i jego rodzinie. Pieknie! Mam wrazenie, ze na pierwsze urodziny Nineczka nie tylko bedzie samodzielnie biegac, ale rowniez bedzie miec pierwsze kucyki na glowce!
I jeszcze tylko krotko o kolejnej zmianie, ktora wprowadzamy w zycie od wczoraj. Ninka wywedrowala do swojego lozeczka na noc. W dzien pieknie sypia w swoim zakratowanym wyrku, wiec i w nocy chcemy by tam spala. Bezpieczniej tak dla niej, nie spadnie z wysokiego lozka rodzicow, no i moze zacznie wreszcie przesypiac noce – jesli nie cale (realistka jestem), to chociazby po kilka bitych godzin.
Czego sobie i wszystkim innym, niewyspanym Mamom zycze 🙂

Slowko jeszcze na nowy rok

Nineczka, choc na zdjeciu calkiem zadowolona, od wczoraj w kiepskim stanie. Zeby nie daja spokoju, na dodatek katar sie przyplatal i kaszel dokucza. Zdrowka duzo coreczko na nowy rok.

Emi zachwycona prezentem urodzinowym od rodzicow. A wlasciwie 1/2 prezentu. Zbroja rycerska nie przypadla jej za bardzo do gustu – jedynie miecz jest w uzyciu. Tutaj prezentuje odmienne zastosowanie smoka – jako szal zimowy, jakze modny w tym roku!